|
Nie wiadomo skąd na polu Andrzeja Kosewskiego pojawiała się
dziura o głębokości 3 m. Badali ją specjaliści z Politechniki
Gdańskiej i Państwowej Akademii Nauk. Przyznali, że nie mają pojęcia
skąd to się wzięło.
- Wyjechałem ciągnikiem na pole i zobaczyłem ją.
Byłem zaszokowany. Nie byłe w pobliżu śladów ludzkich ani
zwierzęcych ani też wykopanej ziemi - opowiada A Kosewski.
Skąd więc wzięła się ta dziura? Zadają
sobie pytanie właściciele pola, a także ich znajomi. Nikt nie zna
odpowiedzi. Są tylko przypuszczenia.
- Wiedziałem, że następnego dnia teść będzie
jechał w pole, ale nie mówiłem mu o swym odkryciu, bo sam nie mogłem
uwierzyć w to, co zobaczyłem. Teść wrócił z pola z przerażeniem
w oczami - mówi A. Kosewski.
Bolesław Żygadło, teść A. Kosewskiego, także
nie wie, skąd ta dziura. Może spadł jakiś meteoryt i to zrobił?
- Jechałem ciągnikiem i nagle zobaczyłem wielką
dziurę. Wysiadłem przecierając oczy. Nie było żadnych śladów
pozwalających wytłumaczyć tą logicznie. Wystraszyłem się i
natychmiast wróciłem do domu - opowiada B. Żygadło.
Kosewscy opowiadają swoją historię znajomym,
ale nikt im nie chce wierzyć. Idą wtedy razem na pole i wspólnie
próbują wyjaśnić to dziwne zjawisko.
- Dziwne jest to, że to się wcale nie zasypuje.
Ma kształt koła i nie ulega zmianie.
Będziemy to pilnie obserwować i może dowiemy
się, co to jest - mówi Danuta Kosewska, żona pana Andrzeja.
Pojawiają się różne spekulacje. Żadna jednak
nie znajduje w faktach. Nikt do tej pory nie ujawnił się, że mógłby
coś takiego zrobić. Niektórzy twierdzą, że może był tam wcześniej
wodociąg i ziemia zapadła się wypełniając po nim miejsce.
Sprawdzili w urzędzie - nigdy tam nie było żadnych rur. Właściciele
hektarowego pola poprosili o pomoc znajomych z Politechniki Gdańskiej,
a ci pracowników gdańskiego oddziału Polskiej Akademii Nauk
- Przyjechali, zbadali i stwierdzili, że
pierwszy raz widzą coś podobnego i nie wiedzą, co to jest.
Mieszkamy tu już 10 lat i nigdy nic tak dziwnego się nie wydarzyło.
Znamy tu sąsiadów i okolicę. Mogę powiedzieć, że albo to UFO
albo palec Boga. Inaczej nie potrafię tego wyjaśnić - mówi
Andrzej Kosewski.
(just) |