|
Trwa walka dyrekcji Szpitala Specjalistycznego w Prabutach o
przetrwanie placówki, której zadłużenie przekroczyło 12 mln zł.
Dyrektorka Szpitala Specjalistycznego w
Prabutach poinformowała pracowników, że burmistrz i radni
Prabut od przyszłego roku nie zamierzają umorzyć podatku od
nieruchomości. To będzie pogrążenie walczącego o przetrwanie
szpitala.
O wyjaśnienie tej sprawy poprosiliśmy
burmistrza Bogdana Pawłowskiego.
- Panie burmistrzu, na ile prawdziwa jest
powyższa informacja?
- W piątek, 28 listopada, rozmawiałem przez
telefon z panią dyrektor szpitala. Była to nie pierwsza zresztą
i zapewne nie ostatnia rozmowa, gdyż problemy największego zakładu
pracy w gminie bardzo mnie interesują. Zupełnie prywatnie
przedstawiłem moje i moich współpracowników wątpliwości
dotyczące corocznej rezygnacji przez gminę z części podatku od
nieruchomości. Wskazałem przy tym na znamienny, niestety, fakt,
że mimo stosowania od kilku lat tego rodzaju formy pomocy ze
strony gminy, kondycja szpitala nic polepsza się, a kolejne grupy
pracowników tracą pracę. Przedstawiłem pani dyrektor koncepcje
powołania fundacji. Podatek uiszczany na jej rzecz wracałby
ponownie do placówki w formie sprzętu lub zakupu usług. Była
to wyłącznie luźna koncepcja. Umorzenie lub zwolnienie od
podatku jest instytucją nadzwyczajną, służącą między innymi
ratowaniu miejsc pracy.
- Jaka była reakcja na taką propozycję?
- Ujmując rzecz krótko, bardzo nerwowa. Pani
dyrektor oświadczyła, że w ten sposób wbijamy gwóźdź do
trumny szpitala i poniesiemy w związku z tym społeczne
konsekwencje. Jeszcze raz podkreślam, że nasza rozmowa miała
charakter prywatnej konsultacji, a żadne wiążące decyzje w tej
sprawie nie zapadły.
- Skoro szpital w 2003 roku zwolniony był z
podatku od nieruchomości, czy może liczyć również na
zwolnienie w roku przyszłym?
- Oczywiście, że może. Mam nadzieję, że
radni taką decyzję podejmą, a po. rozmowie z panią dyrektor
osobiście złożę propozycję zwolnienia z podatku.
- Czy szpital poradzi sobie z problemami
finansowymi?
Podczas spotkania w prabuckim Urzędzie Miasta
i Gminy z dyrektorem Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego
panem Podczarskim, dyrektor szpitala Barbara Przedwojska-Szwarc
stwierdziła, że placówka nie poradzi sobie bez pomocy z zewnątrz.
Inne stanowisko reprezentowała natomiast po spotkaniu w Urzędzie
Marszałkowskim z Wicemarszałkiem Bogdanem Borusewiczem, gdzie
starosta kwidzyński Leszek Czarnobaj przedstawił koncepcję połączenia
obu placówek w powiecie, po uprzednim całkowitym oddłużeniu
prabuckiej jednostki przez właściciela. Koncepcję, dodam -
odrzuconą przez pana marszałka. Jedyny rezultat tego spotkania
to gotowość Urzędu Marszałkowskiego do rozważenia kilku
wariantów ewentualnego połączenia całości lub części
szpitala z kwidzyńską spółką Zdrowie. Po tym spotkaniu pani
dyrektor w rozmowie telefonicznej ze mną stwierdziła, że taka
koncepcja jest dla niej nie do przyjęcia, bo oznaczałoby to,
cytuję: “wydrenowanie szpitala i jego degradację”.
Wyraziła przy tym przekonanie, że szpital wyjdzie z zapaści o własnych
siłach. Nie mogę zatem jednoznacznie odpowiedzieć na pani
pytanie. Ogarnął mnie niepokój, gdy czytałem tekst w
“Dzienniku Bałtyckim” z 2 grudnia br. w którym pan
Podczarski mówi o redukcji 550 łóżek w województwie
pomorskim, między innymi w szpitalu w Prabutach i kiedy usłyszałem,
że leczenie chorób płuc przenosi się z placówki w Sopocie do
Szpitala Zespolonego w Gdańsku.
- Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała: Justyna Sikorska |