|
Pożar, który wybuchł w jednej z prabuckich
kamienic przy ul. Zamkowej, doszczętnie strawił majątek państwa
Paszkowskich. Lokalni samorządowcy zaprosili pogorzelców na wspólną
kolację, podczas której zastawiano się jak pomóc
poszkodowanym.
Kiedy doszło do tej tragedii nie było mnie w
domu. Wyszłam z dziećmi na zakupy - opowiada Irena Paszkowska. -
Wracaliśmy i już na mieście ludzie mówili nam, że u nas się
pali.
17- letnia Ewa Paszkowska spodziewała się
najgorszego.
- Na szczęście nikomu nic się nie stało - mówi.
W domu w chwili wybuchu pożaru był tylko pan
Andrzej.
- Ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko.
Nie zdążyłem go ugasić. Kiedy tylko otworzyłem drzwi
buchnął z ogromną siłą
- wspomina drżącym głosem. - Zacząłem
krzyczeć, że się pali. Zapukałem do sąsiadki mieszkającej
obok i kazałem jej, żeby zabrała dziecko i uciekała.
Karolina Lewandowska dokładnie pamięta
chwile, kiedy zdenerwowany sąsiad polecił jej uciekać z
dzieckiem.
- Córeczka ma półtora roku. Chwyciłam ją w
ramiona i uciekłam - opowiada pani Karolina. - Już z dworu
zadzwoniłam do mojego męża, który był w Kwidzynie.
Mariusz Lewandowski wracał do Prabut
spodziewając się najgorszego.
- Wiedziałem, że żona z córeczką są
bezpieczne. Myślałem, że spłonął cały dom - wspomina pan
Mariusz. - Nasze mieszkanie nie ucierpiało bardzo, ale wymaga
remontu. Przede wszystkim drzwi, które powyginały się od
temperatury. Prezes ZGM obiecał, że je wymieni.
Poprosiliśmy również o farby i mieszkanie
wyremontujemy we własnym zakresie.
O wiele gorszą sytuację mają państwo
Paszkowscy.
- Spłonęło nam dosłownie wszystko. Ocalał
tylko jeden tapczanik - mówi Irena Paszkowska. - Dzieci
nie mają butów
ani ubrań. Musimy poradzić sobie nie tylko z remontem, ale i
ponownym skompletowaniu wyposażenia mieszkania.
Obecnie do kamienicy wkroczyła ekipa
remontowa. Prezes Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej, Edmund
Krawczyk, zapewnia, że prace prowadzone są bardzo szybko.
- Nie mamy mieszkań zastępczych do których
moglibyśmy te rodziny przenieść. Mieszkanie państwa
Paszkowskich powinno być wyremontowane do poniedziałku -
zapewnia prezes Krawczyk. - Później prowadzić będziemy prace
na korytarzu i w pozostałych mieszkaniach.
Wszystkich, którzy chcieliby wspomóc
pogorzelców, prosimy o kontakt z naszą redakcją (0 55) 262 40
47 lub Miejsko-Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Prabutach
(0 55) 278 20 29.
Anna Bińczak
|