700 zł ze skromnej emerytury na opłacenie
mieszkania - tyle co miesiąc musi z domowego budżetu wydać emerytka
mieszkająca w jednym z domów przy z ul. Kuracyjnej. Problem wysokich
rachunków dotyczy nie tylko jej, a całego przyszpitalnego osiedla w
Prabutach. Dostawca ciepła odpowiada: taniej będzie, ale wiosną.
Wysokie rachunki, zły stan jakości wody, a
czasami wyschnięty kran - to tylko niektóre z bolączek mieszkańców
z ul. Kuracyjnej w Prabutach. Ich problemy zaczęły się jesienią
ubiegłego roku, kiedy rozpoczął się sezon grzewczy. Pierwszy
rachunek za ogrzewanie przyprawił niektórych o ból głowy. W porównaniu
z rokiem 2006 ceny drastycznie wzrosły. - Płacę 700 zł za
mieszkanie 50 m kw., nie wliczając w to czynszu. Na swoje utrzymanie
mam tylko emeryturę. Nie wystarcza mi na leki i jedzenie. O pomoc
muszę prosić swoje dzieci - mówi mieszkanka budynku przy ul.
Kuracyjnej 30, gdzie problemy z rachunkami najbardziej dają się
odczuć w domowym budżecie. Różnica w cenie za ciepło pojawiła się
po przejęciu kotłowni Szpitala Specjalistycznego przez prywatną
firmę energetyczną Eco z Opola. Od tego czasu najemcy niektórych
mieszkań, których zarządcą jest szpital, zaczęli płacić
rzeczywistą cenę za ciepło. Wcześniej opłaty odbywały się na
zasadzie umownej kwoty, a szpital praktycznie dokładał z własnej
kasy do interesu.
- Chciałbym ostudzić bojowe nastroje mieszkańców.
Wysokie stawki będą bowiem obowiązywały tylko w tzw. miesiącach
grzewczych, czyli od października do marca -mówi Piotr Kasicki ze
szpitala w Prabutach.
Wysokie rachunki to jednak nie jedyny problem
lokatorów z ul. Kuracyjnej. Kolejnym jest woda, a w zasadzie jej
braki i jej jakość. Bywają dni, że z kranu leci ciecz
“wzbogacona” o rdzę. Bywają też dni, że wody w kranie
nie ma w ogóle. Jak tłumaczy przedstawicielka Eco SA z Opola,
problemy nie wynikają z winy firmy. Sieć ciepłownicza należy do
szpitala i nie da się ukryć, że jest w złym stanie technicznym.
Dlatego zdarza się, że woda jest zabrudzona.
- W ramach zawartej ze szpitalem w Prabutach umowy
zobowiązaliśmy się do kompleksowej modernizacji kotłowni i stacji
uzdatniania wody. Prace te zostały w całości zrealizowane i
kosztowało nas to 1,6 mln zł. Zdając sobie sprawę z bardzo złego
stanu technicznego sieci przygotowani jesteśmy do natychmiastowego
usuwania ewentualnych awarii - mówi Katarzyna Graboś z Eco.
Szacuje się, że wymiana całej instalacji przy
ul. Kuracyjnej to koszt rzędu 1,3 mln zł, natomiast przy sąsiedniej
ul. Sanatoryjnej -1,2 mln zł. Trudno więc oczekiwać, by opolska
firma, która dopiero zadomowiła się na prabuckim rynku natychmiast
załatwiła sprawę.
W dodatku w baraku wielorodzinnym przy Kuracyjnej
32 zanim z kranów zacznie lecieć ciepła woda mija 7 minut. Przez
ten czas musi zlecieć woda zimna. Dlaczego?
- Niestety, instalacja ciepłej wody jest wadliwie
zaprojektowana i zbudowana. Niewątpliwie wymaga przebudowy, lecz w
związku z tym, że jest ona integralną częścią budynku, zadanie
to leży w gestii właściciela budynku, czyli Zakładu Gospodarki
Mieszkaniowej w Prabutach. W tym zakresie służymy pomocą ZGM-owi -
mówi Katarzyna Graboś.
O ile mniejszych rachunków nikt nie może obiecać,
o tyle opolska firma zobowiązała się do sukcesywnego poprawiania
stanu infrastruktury. Latem zamierza przeprowadzić dokładny przegląd
instalacji centralnego ogrzewania oraz ciepłej wody użytkowej i
wymienić najbardziej zniszczone odcinki. Natomiast dla
mieszkańców szansą może być złożenie wniosku
o dodatek mieszkaniowy do ośrodka pomocy społecznej.
- Jest taka możliwość i wiem, że kilka osób z
ul. Kuracyjnej z korzysta z tej formy pomocy. Ośrodek przyznaje
kilkaset zł dofinansowania, w zależności od wielkości mieszkania,
w miesiącach sezonu grzewczego - mówi Bogdan Pawłowski, burmistrz
Prabut.
Czas pokaże czy z trudnej sytuacji uda się wyjść.
Nadzieja w prywatnej firmie, która musi dźwignąć zaniedbaną kotłownię,
stację uzdatniania wody i sieci ciepłownicze, do niedawna należące
do szpitala. Pytanie tylko czy na naprawę zniszczeń nie jest już
zbyt późno.
GDY DWIE KOTŁOWNIE TO NIE ZA DUŻO?
Budynki przy ulicach Kuracyjnej i Sanatoryjnej od
początku swego istnienia podłączone były do kotłowni Szpitala
Specjalistycznego w Prabutach. Pozostała część miasta jeszcze
dziesięć lat temu miała cztery własne sieci grzewcze. Pod koniec
lat 90. pojawił się pomysł, by wybudować jedną kotłownię dla całych
Prabut, do której mogłoby zostać podłączone nawet osiedle przy
szpitalu. Do jego realizacji jednak nie doszło i w 2000 r. przy ulicy
Ogrodowej powstała kotłownia gazowo-olejowa zasilająca jedynie
teren miasta bez okolicy byłego sanatorium. W ten oto sposób niespełna
dziewięciotysięczne Prabuty “dorobiły” się dwóch kotłowni,
podczas gdy jedna w zupełności zaspokoiłaby potrzeby mieszkańców.