Objęcie stanowiska dyrektora zadłużonego Szpitala
Specjalistycznego w Prabutach przez Wojciecha Kowalczyka ma być szansą dla
tej placówki.
Szpital Specjalistyczny w Prabutach musi przestać się zadłużać,
bo jego byt może być zagrożony. Obecnie długi placówki sięgają 23 mln zł
i wciąż rosną, z miesiąca na miesiąc o kolejne tysiące zł. W ciągu dwóch
ostatnich lat zadłużenie wzrosło o 2 mln zł. Ponadto, na szpital została
nałożona kara 800 tys. zł przez Narodowy Fundusz Zdrowia. To efekt kontroli
przeprowadzonej w szpitalu przez NFZ.
- Wykazano wiele uchybień, m.in. pracowano na urządzeniach
medycznych nie posiadających atestów. Szpital mógł nawet stracić możliwość
wykonywania usług z zakresu torakochirurgii (chirurgii klatki piersiowej - od
red.) - poinformował Leszek Czarnobaj, wicemarszałek województwa
pomorskiego, odpowiedzialny za pomorską służbę zdrowia.
Paradoksalnie, w czasie tej jakże trudnej sytuacji
finansowej szpitala, w ostatnim czasie podniesiono wynagrodzenie dla lekarzy
specjalistów, którzy są teraz najlepiej opłacani wwojewództwie. Stało się
to, gdy dyrektorem był Jan Szmiendowski, niedawno zresztą zwolniony z tego
stanowiska. Jego miejsce zajął Wojciech Kowalczyk, dotychczasowy dyrektor,
kwidzyńskiego szpitala i prezes spółki “Zdrowie”. Kowalczyk
zarządza kwidzyńską placówką od pięciu lat. Obejmował szpital, gdy
groziła mu upadłość. Obecnie szpital nie przynosi strat, mało tego,
wypracowuje zysk. Ale zanim to się stało, trzeba było wprowadzić kilka
drastycznych zmian i cięć. Trudno na razie wyrokować, czy tą samą metodą
doktor Kowalczyk będzie ratował szpital w Prabutach. Prawdopodobnie tak, choć
nowemu dyrektorowi niewątpliwie potrzeba czasu, by zapoznał się z
charakterem tej placówki. Czasu jest niewiele. Jeśli nie dojdzie do szybkich
zmian, komornik może zająć konto szpitala. W najczarniejszych prognozach
mogłoby się to stać już w kwietniu. Co prawda, nie oznaczałoby to jeszcze
upadłości placówki, do której według wicemarszałka daleko. Nie zmienia
to faktu, że...
- ...trzeba jak najszybciej skończyć z tym, że zadłużenie
jest prawie dwa razy większe niż kwota jego przychodów. Przypadek
Akademickiego Centrum Klinicznego w Gdańsku pokazuje, że wystarczy 10 proc
zadłużenia w stosunku do przychodów, by wierzyciele poszli do komornika. A
ten nie ma prawa im odmówić i musi zająć konto zadłużonego szpitala
powiedział Leszek Czarnobaj zaproszony na nadzwyczajną sesję Rady Miasta i
Gminy w Prabutach.
Według planu marszałka Czarnobaja, szpital w Kwidzynie będzie
pełnił rolę powiatowego, a ze świadczonych przez jego personel usług
korzystać będą w zdecydowanej większości mieszkańcy Kwidzyna i okolic.
Prabucka placówka ma być uzupełnieniem, zachowując przy tym charakter
specjalistycznej jednostki. Wykonywane w nim zabiegi powinny mieć charakter
regionalny. Aby plan się powiódł z pewnością konieczna będzie
restrukturyzacja obu placówek, bowiem niektóre usługi są dublowane.
Najlepiej obrazuje to przykład chirurgii, której oddziały znajdują się
zarówno w Kwidzynie, jak i Prabutach. To powoduje, że w powiecie kwidzyńskim
są największe w kraju nakłady na chirurgię w przeliczeniu na mieszkańca.
Pewne jest więc, że jeden z oddziałów zostanie zamknięty. Który? Decyzja
jeszcze nie zapadła.
Podczas nadzwyczajnej sesji w sali obrad zasiadło ok. 30
osób gości, pracowników szpitala, mieszkańców, pacjentów. Wyrazili swoje
obawy, co do zmiany dyrektora i nieuchronnie zbliżającej się wizji połączenia
szpitali w Kwidzynie i Prabutach.
- Co stanie się z długami? - pyta Stanisław Anders.
– A co z budynkami? Kwidzyn cały czas się rozbudowuje i pomieszczeń
jest za mało, z kolei w Prabutach kilka obiektów to pustostany - dodaje
Anders.
W odpowiedzi marszałek Czarnobaj wyjaśnił, że
pustostany uda się zagospodarować po otwarciu nowych specjalizacji. Takich,
które nie będą przynosiły strat. Natomiast co do długu, to Czarnobaj
liczy na pomoc ze strony rządu.
- Na spłatę długów polskiej służby zdrowia potrzeba
dzisiaj 10 mld zł. Gdyby rząd wypuścił obligacje, moglibyśmy zaciągnąć
na 20-30 lat kredyt w wysokości 30 mln zł, by spłacić zadłużenie. Przez
pierwsze 10 lat kredyt spłacany byłby z odsetkami, następnie już tylko
same raty. Jest to jakiś plan, by szpital już się nie zadłużał - uważa
Czarnobaj.
Niestety, na najważniejsze pytania, dotyczące choćby
zatrudnienia i wysokości wynagrodzenia, nie ma jeszcze odpowiedzi. Dyrektor
Kowalczyk chce najpierw zapoznać się ze specyfiką prabuckiej placówki.
Społeczność Prabut obawia się również tego, że
dyrektor Kowalczyk po to pojawił się w ich mieście, by wybrać najlepszych
specjalistów - lekarzy, niczym rodzynki z ciasta, i przenieść ich do
Kwidzyna. Dyrektor stanowczo temu zaprzeczył.
Wśród wielu niepokojących informacji o trudnej sytuacji
szpitala w Prabutach, pojawiła się też jedna pozytywna. To podpisanie współpracy
z Akademickim Centrum Klinicznym w Gdańsku w zakresie usług onkologicznych
(choroby nowotworowe). Według ACK, stworzy to nowe możliwości zabiegowe, a
także zwiększy dostępność usług onkologicznych dla pacjentów. Jedna
jaskółka wiosny nie czyni. Ale zwiastować przecież można.