|
PRABUTY Brawurowy pościg rozegrał się na
ulicach miasta i gminy. 23-letni pijany kierowca o mało nie
rozjechał policjanta. Na szczęście udało siego zatrzymać, gdy
wjechał w ślepą uliczkę. To miała być zwykła rutynowa
kontrola. Policjanci patrolujący w nocy miasto i gminę
postanowili zatrzymać jadące przez Prabuty auto marki renault
19. Kierowca nie zareagował prawidłowo na sygnały mundurowych.
Dodał gazu i zaczął uciekać. Za uciekinierem ruszyły dwa
radiowozy policji. Pościg najpierw odbywał się na ulicach
miasta, następnie przeniósł się na wiejskie drogi w Gontach i
Sypanicy. Policjanci nadal nie mogli dorwać uciekiniera. Po kilku
minutach auta ponownie wjechały do Prabut. Kierowca renault nie
zważał na żadne ograniczenia, przez cały czas łamał przepisy
ruchu drogowego, nie dbał też o jakiekolwiek względy bezpieczeństwa.
W pewnym momencie o mały włos nie rozjechał próbującego
zatrzymać go policjanta. Funkcjonariusz odskoczył na bok, by nie
dostać się pod koła rozpędzonego auta.
Gdyby tego nie zrobił, wszystko zakończyłoby
się tragicznie. Chwilę później niewiele brakowało a uderzyłby
z impetem w radiowóz. Pojazdy jedynie otarły się o siebie, w
wyniku czego urwane zostało lusterko policyjnego wozu. Desperata
udało się zatrzymać dopiero wtedy, gdy wjechał w ślepą
uliczkę i siłą rzeczy musiał się zatrzymać. To nadal nie
pozbawiło go dalszych chęci do ucieczki. Wysiadł z samochodu i
zaczął uciekać pieszo. Policjanci jednak szybko go dopadli. Nie
było to trudne zważywszy na fakt, że uciekinier miał w
organizmie dwa promile alkoholu.
- Okazało się, że 23-letni prabucianin nie
miał przy sobie żadnych dokumentów od pojazdu ani prawa jazdy.
Noc spędził w izbie zatrzymań Komendy Powiatowej Policji w
Kwidzynie - poinformowała Małgorzata Peskowska, policjantka KPP.
(Zloty)
|