Spis artykułów rok 2010

Góra

Strona główna

 

Nr 19/2010 - 14.05.2010 r.

Policjanci ćwiczyli celność.

Szpital chce wejść na rynek.

Odbudowują zamek.

Kronika KPP.

.

.

 Policjanci ćwiczyli celność.



Funkcjonariusze trenowali strzelanie z broni długiej typu Mossberg

KPP KWIDZYN


   PRABUTY/KWIDZYN Policjanci z Kwidzyna trenowali swoje umiejętności strzeleckie na obiekcie należącym do Ligi Obrony Kraju w Prabutach. Tym razem kilku funkcjonariuszy z różnych wydziałów kwidzyńskiej komendy doskonaliło się w posługiwaniu bronią długą.

Pod okiem instruktora przeprowadzono m.in. strzelania statystyczne, których głównym celem jest poprawienie celności.

Oprócz tego odbyły się także tzw. strzelanie dynamiczne. W warunkach zbliżonych do tych, jakie towarzyszą działaniom operacyjnym, policjanci mogli sprawdzić swoje umiejętności strzeleckie w ruchu.

- Tego rodzaju strzelania są szczególnie potrzebne. Odwzorowują one w pewnym stopniu rzeczywiste sytuacje, w jakich policjanci mogą znaleźć się podczas służby - podkreśla sierż. Bożena Schab.

Zgodnie z decyzją komendanta głównego policji, funkcjonariusze mają obowiązek uczestnictwa w strzelaniach programowych. Rutynowo przeprowadzane są co pewien czas we wszystkich jednostkach w kraju.

Tym razem kwidzyńscy mundurowi wykonali trzy serie strzelań ostrą amunicją z broni gładkolufowej typu Mossberg.

Ta amerykańskiej produkcji strzelba typu pump action została wynaleziona w latach 70. ubiegłego wieku głównie z myślą o potrzebach armii Stanów Zjednoczonych. W zależności od modelu różni się kalibrem, długością jak i materiałem wykończeniowem. Model wykorzystywany przez mundurowych nosi oznaczenie 590. Od 1987 stanowi standardowe wyposażenie żołnierzy Stanów Zjednoczonych. Do dziś jest popularna zarówno w korpusach Marynarki Wojennej jak i słynnych “Marines”.

Mossberg 590 jest jednym z 4 typów strzelb, jakie są wykorzystywane w polskiej policji. Używany jest również przez żołnierzy w polskich siłach zbrojnych.

(arista)


Spis artykułów rok 2010


Do góry

.


.

Szpital chce wejść na rynek.



Dyrekcja szpitala chce wykorzystać rządowe wsparcie na spłatę zadłużenia, by móc dalej inwestować

FOT. ŁUKASZ KŁOS


   Prabucki szpital chce przekształcić się w spółkę. W ten sposób pozyska dodatkowe pieniądze. Pacjenci wciąż będą leczeni w ramach kontraktów NFZ.

Łukasz Kłos

Dyrekcja prabuckiego Szpitala Specjalistycznego chce by ich placówka przystąpiła do rządowej reformy służby zdrowia. Podobnie do szpitali z Gdańska, Sopotu i Gdyni chce włączyć się w tzw. plan B. Dzięki temu marszałkowska lecznica może pozyskać nawet do 10 mln zł. Dodatkowe pieniądze byłyby przeznaczone na spłatę ciążącego zadłużenia.

Szef prabuckiego szpitala, Paweł Chodyniak, przekonuje, że może to być historyczna szansa.

- Notujemy coraz większe zyski z działalności leczniczej. W tym roku całkowity dochód wyniósł prawie 2,5 miliona złotych. Mimo to wciąż jeszcze mamy kilkanaście milionów złotych długu. Dodatkowe środki na jego pokrycie pozwolą przeznaczać zyski na rozwój placówki, a nie, jak dotychczas, na spłatę odsetek-wyjaśnia dyrektor.

Ministerstwo Zdrowia postawiło jednak wszystkim placówkom, które chcą otrzymać wsparcie finansowe, podstawowy warunek. Każda z nich musi do końca 2011 r. przekształcić się w spółkę ze 100-proc. udziałem samorządu.

Szpital Specjalistyczny w Prabutach podlega obecnie bezpośrednio pod pomorskiego marszałka. Zmiany zakładają, że samorząd musiałby powołać spółkę, ze 100-procentowym udziałem samorządu, która poprowadziłaby nowy NZOZ.

Warto pamiętać, że rozwiązanie, które tak intensywnie lansuje teraz minister zdrowia, kilka lat temu było już wcielane w naszym powiecie. Stało się tak podczas komercjalizacji kwidzyńskiego szpitala. Powiatowa placówka została zlikwidowana, a w jej miejsce powstał NZOZ zarządzany przez nową Spółkę “Zdrowie”. Zmiany nastąpiły w czasie, gdy funkcję starosty kwidzyńskiego pełnił Leszek Czarnobaj.

Nikogo więc dziś nie dziwi jego poparcie dla inicjatywy prabuckiego dyrektora.

Czarnobaj, pełniąc teraz funkcję wicemarszałka województwa i będąc odpowiedzialnym za służbę zdrowia na Pomorzu, z satysfakcją przygląda się planom.

- Proces przekształcenia jest bardzo złożony i wymaga sporo czasu. Podejrzewam jednak, że już w kwietniu 2011 roku szpital będzie działał na nowych zasadach - zapowiada w rozmowie z nami.

Jednak wcześniej Paweł Chodyniak, jak każdy z dyrektorów 3 pozostałych szpitali, które chcą przystąpić do planu “B”, musi przedstawić biznesplan, dla przyszłej spółki. Ma na to czas do połowy lata.

Nowy szyld, to nie tylko zmiany w pieczątkach i tabliczkach. To przede wszystkim inny sposób zarządzania lecznictwem. Dotąd publiczna instytucja, będzie musiała sprostać warunkom rynkowym, jakie sto ją przed każdą firmą.

Tym ważniejsze są dotychczasowe osiągnięcia kolejnych dyrektorów. Od 3 lat placówka wypracowuje zysk, a dług sukcesywnie spada. To daje nadzieję, że lecznica poradzi sobie w nowych warunkach.

Czy pacjenci stracą dostęp do podstawowych świadczeń zdrowotnych? Na to pytanie Chodyniak odpowiada jasno. - Nie. Prabuty to za mały rynek, by rozwijać prywatne lecznictwo. Wciąż będziemy opierać się o kontrakty z NFZ.

Plan "B" dla polskich szpitali

Rządowy program “Ratujemy polskie szpitale”, czyli tzw. plan B jest skierowany do samorządów, które prowadzą własne szpitale. Te z nich, które zdecydują się wziąć w nim udział uzyskają wsparcie finansowe z rządu. Jednak warunkiem otrzymania dodatkowych pieniędzy jest przekształcenie dotychczas publicznych instytucji w spółki prawa handlowego. Te szpitale, które nie mają teraz długów, po przekształceniu w spółki, według założeń ministerstwa będą mogły liczyć na wieloletnie kontrakty z NFZ. Technicznie odbywać się to będzie poprzez powołanie spółki ze 100-proc. udziałem samorządu, następnie likwidację istniejącej placówki publicznej, by na końcu utworzyć nowy NZOZ.

Zaglądając do szpitalnej kasy

Wiele zmieniło się od czasu, gdy kasę Szpitala Specjalistycznego w Prabutach gnębiły rokrocznie wielomilionowe straty. Zadłużenie sięgnęło zenitu w 2006 r., kiedy to tzw. zobowiązania wymagalne (czyli takie, których termin płatności minął, a nie zostały umorzone lub przedawnione) wyniosły ponad 26 mln zł, ale już w kolejnym roku dług spadł o 5 mln zł a na szpitalnym koncie pojawił się pierwszy zysk (300 tys. zł). Wysokie umorzenia oraz podejmowane działania doprowadziły do dalszego spadku zadłużenia, tak że na koniec 2008 r. wyniosło ono już 15,5 mln zł. Kolejny rok przyniósł najwyższy zysk od lat W 2009 lecznica zarobiła ok. 2,5 mln zł.

Największe inwestycje

Pomimo trudnej sytuacji finansowej prabucka lecznica nie rezygnuje z inwestycji. Najnowszą z nich jest zakupiony w kwietniu br. sprzęt na potrzeby oddziałów (m.in. aparat EKG holterowski, pompy infuzyjne, pulsoksymetry) o wartości ok. 150 tys. zł. Miesiąc wcześniej za 92 tys. zł dyrekcja zakupiła z własnych środków wideokolonofiberoskop. Pod koniec 2009 r. zakończył się II etap przebudowy bloku operacyjnego, którą rozpoczęto w kwietniu ub.r. Łączna wartość inwestycji wyniosła ponad 1,2 mln zł. W październiku 2009 r. zakupiono także wysokospecjalistyczne wyposażenie bloku operacyjnego o wartości 570 tys. zł


Spis artykułów rok 2010


Do góry

.


.

Odbudowują zamek.



Zwiedzający już mogą podziwać “nowe" mury dawnego zamku

FOT. UMiG PRABUTY


   Włodzimierz Wiśniewski chce odbudować prabucki zamek. Co więcej, wzniósł już główną bryłę historycznej warowni!

Łukasz Kłos

Biskupi zamek posiada już swój zasadniczy i korpus a wzniesiony został na historycznych ruinach, na skarpie po zachodniej części miasta. Jego “mury” wykonane zostały ze styropianu, a widoczna szarość jest wynikiem zabiegów konserwacyjnych. Jednak jak zapewnia Włodzimierz Wiśniewski, projektant i konstruktor budowli w jednej osobie, wkrótce popielatą powierzchnię zastąpi kolor naturalnej cegły. Rdzawą barwę zapewni ponad 100 tys. malutkich, wyciętych cegiełek.

Wysoka na ponad 2,5 m makieta dawnej warowni od końca ubiegłego tygodnia powstaje na oczach mieszkańców Prabut. Wcześniej, bo od października 2009 r., kolejne jej części powstawały w garażu budowniczego. Całość już dziś imponuje rozmiarem. Wysokością zdecydowanie przewyższa rosłego mężczyznę, co w przypadku budowli obronnych niepowinno dziwić, ale jest pewnym osiągnięciem, jeśli odnosi się do miniatury. Choć formalnie rzecz biorąc, konstrukcja Wiśniewskiego jest

miniaturą, to dzięki nietypowej skali (1:16), w jakiej jest wykonywana, przyszli goście będą z powodzeniem mogli zajrzeć przez okna do wnętrza sal.

- Taki był mój zamiar, bo chciałbym, żeby jeszcze w tym roku budowla żyła “wewnętrznym życiem”. Będę chciał od-

tworzyć historyczne wyposażenie komnat. Wieczorem oglądający będą mogli dojrzeć ciepłe światło, niczym z płonących łuczyw, bijące z zamkowych sal - snuje plany Włodzimierz Wiśniewski, na codzień pracownik IP w Kwidzynie. Choć, jak sam zauważa, stuknęła mu już “pięćdziesiątka”, to wciąż w nim tkwi dziecięca fascynacja historią. Ta młodzieńcza fantazja nie dawała mu spokoju również wtedy, kiedy podjął decyzję o skonstruowaniu makiety przedwojennych Prabut i pierwszej miniatury zamku. Oba obiekty, wykonane z kartonu, można do dziś podziwiać w Sali Wystawowej im. Wernera Zebrowskiego, znajdującej się w wieży vis a vis prabuckiego magistratu.

- Nie byłem zadowolony z tego co wówczas zrobiłem. Postanowiłem więc rzetelniej przygotować się do pracy i jeszcze raz zmierzyć się z budowlą zamku pomezańskich biskupów - tłumaczy Wiśniewski.

Odtworzenie zasadniczej bryły budowli możliwe było dzięki dwóm rycinom z XVII w., z których każda prezentowała twierdzę z innej strony. Ponadto prabucki budowniczy wzorował się także na układzie kolumn, jaki do dziś widoczny jest w miejscu, gdzie niegdyś stał “prawdziwy” zamek. Odpowiednie wyliczenia dały mu przybliżony obraz układu pomieszczeń.

Cała konstrukcja powinna być gotowa już w przyszłym roku.


Spis artykułów rok 2010


Do góry

.


.

Kronika KPP.


PRABUTY - Prabuccy funkcjonariusze policji zatrzymali 16-latka, który miał przy sobie 1,5 g amfetaminy. Zwrócił uwagę funkcjonariuszy, ponieważ wraz z innymi mężczyznami pil piwo w okolicach ul. Zamkowej. Ponieważ spożywanie alkoholu w miejscu publicznym jest niedozwolone, mundurowi postanowili zwrócić im uwagę. Wówczas dostrzegli jak nastolatek wyciągnął z kieszeni podejrzane zawiniątko i odrzucił je od siebie. Badania potwierdziły, że był to narkotyk.

(opr. arista)


Spis artykułów rok 2010


Do góry